Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Marsden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Marsden. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 kwietnia 2013

"Odwaga to wybór, którego dokonujemy" - J.Marsden "W pułapce nocy"





Autor: John Marsden
Tytuł: W pułapce nocy
Oryginalny tytuł: The death of the night

Seria: Jutro
Data wydania: czerwiec 2011
Ilość stron: 272


Jutro
Jutro, kiedy zaczęła się wojna | W pułapce nocy | W objęciach chłodu  | Przyjaciele mroku | Gorączka | Cienie | Po drugiej stronie świtu 








Pomyślcie sobie, że zostawiacie rodzinę i jedziecie z przyjaciółmi na wakacje. Wracacie i okazuje się, że nikogo nie ma. Cisza… Chcąc dowiedzieć się prawdy wyruszacie na poszukiwania swoich bliskich. Pragniecie odkryć co tak naprawdę stało się w rodzinnym miasteczku. Okazuje się, że wybuchła wojna. W każdej chwili możecie umrzeć. Jak poradzicie sobie w takim świecie?


Ellie wraz z piątką przyjaciół wciąż nie mają wiadomości o Corrie i Kevinie. Odkąd ta dwójka musiała jechać do szpitala załamani mieszkańcy Piekła spędzają monotonne i nudne dni bezczynnie. Wysadzając w powietrze ważny dla wroga most zrobili coś, czego nie dokonaliby zwykli nastolatkowie. Mimo tego niesamowitego czynu oni wciąż czują się tylko młodymi ludźmi, którzy stracili swoje miejsce na Ziemi i zrobią wszystko aby je odzyskać. Nie uważają się za bohaterów. Chcą tylko pomóc swojemu kraju i wyrwać się z niewoli intruza. Jednak to nie jest łatwe.
W końcu grupce przyjaciół udaje się uzyskać informacje o stanie Corrie. Dziewczyna jest w szpitalu i wciąż przebywa w stanie śpiączki. Natomiast Kevin został porwany i jest przetrzymywany na terenie wystawowym. Wszystko jest nie tak jak być powinno! Spikerzy w amerykańskich stacjach radiowych przekazują straszne informację mówiąc, że na terenie Australii zostaną osiedleni obcy ludzie, z obcego kraju.
Świat zaczyna się oswajać z sytuacją panującą w napadniętym państwie i żyć własnym życiem. Ludzie tracą nadzieje na ucieczkę spod czujnych oczu wrogiej armii. To nie jest ten sam świat, to nie jest ich dom.
Kto by pomyślał, że błysk światła, poświata bijąca od zapalonej lampki może dać tak wiele nadziei. Jednakże gdy podchodząc do okna Ellie zauważa kto mieszka w domach należących do jej sąsiadów, przepełnia ją odraza. Złość, oburzenie i... smutek. Jedno tylko pytanie nasuwa się na myśl. Dlaczego?
Co więcej wojny nie widać końca, a bohaterowie wciąż nie wiedzą co przyniesie im jutro.

Życie bohaterów nie jest usłane różami. Odkąd ich kraj najechały wrogie wojska, a ich rodziny zostały zamknięte na terenie wystawowym, muszą się cały czas ukrywać, żeby ich nie spotkał ten sam los, a co gorsza sprawili oni najeźdźcom mnóstwo kłopotu, przez co zostaliby zapewne rozstrzelani w tym miejscu, w którym zostaliby znalezieni. Utracili dwoje towarzyszy, a po spisanych wspomnieniach Ellie panuje między nimi poważny dystans, mimo to mają tylko i aż siebie nawzajem. I właśnie od tego momentu zaczyna się książka. Jednak po pewnym czasie mają dość bezczynności i ruszają, żeby sprawdzić, co jest po drugiej stronie gór. I wtedy natrafiają na dorosłych, co z jednej strony ich cieszy, ponieważ nie będą musieli już podejmować sami żadnych decyzji, ale z drugiej okazuje się, kto jest prawdziwym bohaterem - oni, czy Bohaterowie Harveya.


Bardzo spodobały mi się kontrasty przedstawione przez autora, chociażby ten wspomniany wyżej. Dla niektórych wojna to straszna rzeczywistość, dla innych to coś na kształt zabawy i ugłaskania swojego ego. W tej części dowiadujemy się także, jak naprawdę wygląda życie na terenie wystawowym. Jest o wiele bardziej tragicznie i smutno niż w pierwszej części, wszystko robi się bardziej skomplikowane. Oni wciąż walczą, poznają siebie coraz lepiej, swoje lęki, siłę i to, do czego są zdolni. Pokazują też, że wojna nie sprawia, że ludzie są pozbawieni dobrych uczuć. Korzystają z każdej pomocy, co czasem ratuje im życie. I mimo że z każdą stroną w książce zmierzamy do nieuchronnego zakończenia, nie ma poczucia, że to się skończy. Seria ta pokazuje jak wielkie znaczenie ma siła woli. Za każdym razem jestem tam z nimi. I boję się dotrzeć do zakończenia każdego z tomów.


Po "Jutro 2" sięgnęłam z nadzieją na poprawę swojej opinii o tej serii jak i o jej autorze. W internecie aż huczy od pochwał na temat całej serii jak i tej pojedynczej części, postanowiłam więc, że sprawdzę czy są one prawdziwe. Nie będę przeczyć, że książkę pochłonęłam szybko, że momentami czytało się ją przyjemnie, ale... No właśnie. John Marsden przedstawia swoim czytelnikom dalsze losy grupki przyjaciół, nastolatków pochodzących z Australii, przeciwstawiających się najazdom wroga. Przybliża realia wojny, która jako taka nie jest aż tak realna. Szczerze, to nie chciało mi się w nią wierzyć od samego początku. I ten brak wsparcia ze strony całego świata. Może jest to możliwe, ale żeby w tych czasach i Unia, i USA pozostały obojętne?! Nie jesteśmy jakąś potęgą - Australia też nią nie była. Dowiedzenie się, tak jak główna bohaterka, że świat po prostu pogodził się z inwazją i pozostał obojętny, musiało stać się dla niej motywacją. Motywacją do dążenia do przeszkadzania wrogim oddziałom, do pokazania, że Australii wciąż chce się walczyć, że mieszkańcy tak kochający tę ziemię, nie oddadzą jej bez walki. Młodzi ludzie ponownie próbują sobie radzić ze strachem, samotnością,śmiercią oraz silnymi emocjami towarzyszącymi im na każdym kroku. Próbują, co nie znaczy że zawsze sobie z nimi radzą. Po utracie dwójki przyjaciół - Corrie i Kevina, pozostaje im już tylko nadzieja, że kiedyś jeszcze ich zobaczą, ale mimo to nie poddają się. W końcu spotykają chłopaka na jakiejś farmie, pracującego i dowiadują się, co się dzieje też z Corrie. Postanawiają, że odbiją oboje. Wystarczy jeden błąd, a wszyscy zginą.

„(…) zdałem sobie sprawę, o co chodzi z tą całą odwagą. Ona jest w naszych głowach. Nie rodzimy się z nią, nie uczymy się jej w szkole, nie czerpiemy jej z książek. To sposób myślenia, i tyle. To coś, w czym ćwiczymy umysł. (…) Odwaga to wybór, którego dokonujemy.”

Autor nie szczędzi czytelnikowi brutalnych, wręcz czasem makabrycznych opisów wydarzeń, działających na wyobraźnię, które wywołują momentami przerażenie. Książka w pewnym stopniu różni się od swojej poprzedniczki. Czytając w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że autor zatracił się w opisywaniu uczuć nastolatków. Głównie przez to, że książka ta była wypożyczona z biblioteki, musiałam szybko ją przeczytać, bo termin gonił. Wiem, mogłam odłożyć, ale trochę tej "magii" Marsdena podziałało i na mnie. Przeczytałam już  "W objęciach chłodu", ale głównie po to, by przekonać się co stanie się z moją ulubioną bohaterką - Robyn. Poczułam do niej jako do bohaterki pewien sentyment, który rzadko mi się zdarza.
Uważam, że tytuł "Jutro" doskonale pasuje do tej serii. Bo nigdy nie wiesz, co wydarzy się jutro. Zawsze, po przeczytaniu każdej strony to zdanie nagle pojawia się w moich myślach. Nieco rozczarowana po lekturze, sięgam właśnie po "Jutro 4: Przyjaciele mroku". Wciąż liczę na zmianę na lepsze!

,,Przyszłość jest... sam nie wiem, jaka jest przyszłość. To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski, ale czasem osuwa nam się ręka i kreski nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli."

Po dwóch częściach sagę oceniam jako przeciętną, można powiedzieć taką sobie, nieciekawą, a nawet rozczarowującą (w moim przypadku). Jednak do "przeciętności" jej daleko, co przyzna każdy czytelnik.

Moja ocena: 6.5/10

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"Co przyniesie jutro?" - J.Marsden "Jutro,kiedy zaczęła się wojna"




Autor: John Marsden
Tytuł: Jutro, kiedy zaczęła się wojna
Oryginalny tytuł: Tomorrow when the war began
Seria: Jutro
Data wydania: 4 kwietnia 2011
Ilość stron: 272


Jutro

Jutro, kiedy zaczęła się wojna | W pułapce nocy | W objęciach chłodu | Przyjaciele mroku | Gorączka | Cienie | Po drugiej stronie świtu




Błąkałam się po różnych blogach poświęconych książkom i natrafiłam na nią, po przeczytaniu znakomitej recenzji postanowiłam, iż zaryzykuję i kupię ją.  Pojechałam więc potem do księgarni i zaczęłam szukać, w końcu udało mi się i od razu spodobała mi się okładka. Jednak odepchnęła mnie cena w stosunku do grubości książki, więc odłożyłam i postanowiłam, że poczekam aż pojawi się w bibliotece. W końcu udało się, biblioteka kupiła całą serię i wypożyczałam ją jako pierwsza, od razu wszystkie 3 części. Byłam tak szczęśliwa, pełna optymizmu na świetną lekturę. I zaczęło się naprawdę ciekawie ...

Ellie to nastolatka, która wspólnie z paczką znajomych wybiera się na wyjazd w góry. Zamierzają odwiedzić miejsce zwane Piekłem owiane tajemnicą i licznymi opowieściami. Jak się okazuje to przepiękna okolica, gdzie młodzi ludzie mogą odetchnąć, z dala od zgiełku miasta. Otoczeni niesamowitym widokiem i ciszą spędzają przyjemnie czas we wspólnym gronie, co sprzyja zacieśnianiu przyjaźni a nawet czegoś więcej. Jednak nikt z nich nawet nie przypuszczał jak bardzo ta wyprawa odmieni ich życie i co na nich czeka po powrocie do miasta. Zmęczeni, ale i szczęśliwi wracają do swoich domów, ale już od progu czeka ich szok. Przerażająca cisza, martwe zwierzęta i … brak ludzi. Co się tu wydarzyło? Gdzie są ich rodziny?

W ciągu jednej chwili z beztroskich nastolatków muszą stać się dorosłymi ludźmi, poważnie myślącymi i planującymi kolejny ruch. Znaleźli się w sytuacji skrajnej, gdzie dobrze znany im świat legł w gruzach a nową rzeczywistość muszą stworzyć sami. Trudności we wzajemnym zaufaniu, różnice charakterów, różne spojrzenie na życie. Muszą w tym gąszczu własnego strachu i dążeń odnaleźć siebie i zadecydować co dalej.


Bohaterowie powieści są wyraźnie zarysowani i świetnie ich poznajemy. Ponadto widzimy zachodzące w nich zmiany. Ich charaktery, przyzwyczajenia i zachowanie muszą zajść radykalną przemianę, na tle niesamowitych wydarzeń. Postacie te, mimo że są w młodym wieku, przestają myśleć o rzeczach takich jak: randki, makijaż, zadania domowe czy imprezy. Staje się to im obce, jakby z innej planety. Dorośleją, biorą prawdziwą odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje oraz zaczynają być bardziej rozsądni. Mimo że niekiedy wyobraźnia nadal ich ponosi, co z reguły nie sprowadza nic dobrego, nie mają wyjścia i zaczynają myśleć całkiem racjonalnie, a ich dzieciństwo i niewinność zostają utracone bezpowrotnie. Zauważają też, że wartości takie jak przyjaźń, miłość czy empatia są bardzo ważne. Na naszych oczach grupka zwykłych dzieciaków zamienia się w dość zdyscyplinowaną grupę dojrzałych osób.

„Niesamowite uczucie. Świadomość, że za chwilę na zawsze odmienisz czyjeś życie.”


 
Miejsce, gdzie kiedyś mieszkali wydaje się im obce. Pogrążone w rozpaczy i nędzy. Ich stare domy są splądrowane i zniszczone. Zwierzęta umarły lub są tego bardzo bliskie. Nigdzie nie ma ich rodzin. Właśnie do takiego miejsca wracają nasi bohaterowie. Jednakże nie mogą tam zostać, jeżeli nie chcą zostać złapani lub co gorsza zabici. Szukając azylu, trafiają powtórnie do Piekła. Ta nazwa w ogóle nie pasuje, gdyż stało się ono zbawienne, było wręcz rajem dla zrozpaczonych przyjaciół. Ale tylko na początku. Wtedy zaczął się objawiać brak cywilizacji. Nikomu nie może starczyć odosobniony od świata obszar. Mimo że ich uratowało, staje się dla nich nie tylko zbawieniem, lecz także przekleństwem. Tęsknią za domem, ale teraz ich domem stało się Piekło.

Fabuła jest oryginalna, jednak i tu widzimy kilka schematów. Ale zauważyłam, że ich już chyba nigdzie nie da się uniknąć, więc na to przymknęłam oko. Ciekawe wydarzenie, z którymi mamy do czynienia, wciągają nas, jednak nie całkowicie. Miejscami widać także nudne momenty, które trochę zmniejszają zainteresowanie czytelnika. Mimo dość poważnych niektórych tematów, ogólnie książka jest lekka i czyta się ją całkiem szybko. Poza tym kolejne zdarzenia następują płynnie po sobie i mamy zachowaną spójność tekstu.

„Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem- piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem.” 


Wyjazd do Piekła i wreszcie powrót do rodzinnego miasta i szok ... To najbardziej mi się podobało, tak realistyczne przedstawienie miasteczka Australijskiego, które zostało odseparowane od świata i najechane (jak cały kraj) przez obcych (nie, nie takich zielonych ludków). I to był punkt zwrotny, nie będę się rozpisywać, co się dalej wydarzyło, bo po prostu nie ma to sensu, jeśli kogoś ciekawi ta seria, może poszukać w internecie, tam znajdzie mnóstwo recenzji i opisów. Momentami akcja wciągała bardzo, nie umiałam czasem przestać, mimo bólu oczu, musiałam przeczytać jeszcze te kilka stron ... Ale niestety w większości książka ta nie przypadła mi do gustu.

Wiem, teraz posypie się krytyka ze strony oddanych wielbicieli, których jest bardzo dużo, pewnie uzasadniona. Ale czegoś zabrakło po prostu, cały czas oczekiwałam tych fajerwerków, których się spodziewałam po tej książce. A po przeczytaniu cieszyłam się, że już skończyłam, odłożyłam książkę na biurko i ... nic. Żadnych przemyśleń, kompletnie nic, a praktycznie po każdej lekturze mam tak, że zadaję sobie jakieś pytania, zastanawiam się, co się stanie z bohaterami, a tu zwyczajnie odłożyłam i odeszłam, nawet nie sięgnęłam od razu po 2 część, czy coś. Ale cóż ... Z bohaterów najbardziej polubiłam chyba Robyn i główną bohaterkę, Ellie. Mimo, że na tej części się zawiodłam, z nudów sięgnęłam po 2 część, której recenzja ukarze się niebawem. Czasami zastanawiam się ( bez urazy dla fanów ), za co ta seria otrzymała tyle nagród. No fakt, przyznaję, ciekawy temat, ale wykonanie słabsze niż się tego spodziewałam.

Raz, przed sięgnięciem po 2 część, zadałam sobie kilka pytań. Co mogłabym zrobić, gdyby jutro zaczęła się wojna? Czy byłabym tak odważna jak bohaterowie tej książki? Bo nigdy nie wiesz, co przyniesie jutro ...


Moja ocena: 5/10