Autor: Maggie Stievfater
Tytuł: Drżenie
Oryginalny tytuł: Shiver
Seria: Wilkołaki z Mercy Falls
Data wydania: maj 2011
Ilość stron: 459
Wilkołaki z Mercy Falls
Drżenie | Niepokój | Ukojenie
Miasteczko Mercy Falls i piękne lasy. Mróz i biały puch.
Zwyczajna nastolatka Grace i ...wilkołaki. Magiczna opowieść o miłości,
osamotnieniu, ale także akceptacji tego, co przynosi nam los – skomplikowanej
rzeczywistości. To niezwykła powieść, która urzekła mnie, oczarowała i
sprawiła, że wsiąknęłam w historię bez reszty. Delektowałam się każdą stroną
książki – wręcz dawkowałam sobie te magiczne chwile, czytając kilkadziesiąt
stron dziennie. Rzadko mi się to zdarza, ale w przypadku tej lektury z jednej strony
miałam ochotę poświęcić jej całą noc i pochłonąć ją w całości. Z drugiej jednak
strony zwyciężyło pragnienie cieszenia się każdym zdaniem powieści jak
najdłużej. Co takiego ma w sobie "Drżenie"?
„Drżenie” to pierwsza część trylogii o wilkołakach z Mercy
Falls autorstwa Maggie Stiefvater. Na uwagę niewątpliwie zasługuje fantastyczna
oprawa graficzna książki. Biel poraża – symbolizuje zimno przewijające się w
powieści, i elementy czerwieni, które można odczytać jako gorące uczucie będące
głównym tematem powieści.

„-Tego roku ominąłeś najgorętsze miesiące. Gdy cię
postrzelono, byłeś wilkiem… A przecież nie było aż tak zimno. Ale ty byłeś
wilkiem. Sam, kiedy byłeś człowiekiem w tym roku?
- Nie pamiętam – wyszeptałem.
- A co, gdybyś nie został postrzelony? Kiedy znowu stałbyś
się sobą?
Zamknąłem oczy.
- Nie wiem(…)”
Przyznam szczerze, że ocenienie tej książki sprawiło mi
niezmierną trudność. Na początku nie spodobał mi się sposób, w jaki wydawca
pragnął zapewnić siłę przebicia "Drżeniu", czyli porównując je do
sagi "Zmierzch". Uważam, że było to naprawdę zbędne, gdyż książka
zachwyca sama w sobie i nie wymaga tego typu reklamy, która, co gorsze, może
jedynie odstraszyć czytelnika.
Fabuła jest dobrze dopracowana, ale przez cały czas
czytania, towarzyszyło mi to nieprzyjemne uczucie, że książka jest właściwie o
niczym. Pomijając historię niezwykłej miłości, wprowadzanie nas do świata Sama,
opisy jego codziennego życia z Grace, w zasadzie o niczym więcej nie możemy tam
przeczytać. Jestem zdecydowanie fanką książek, w których co sekundę dzieje się
coś nowego, nieprawdopodobnego. Wolę pozycje pełne akcji, przy których brakuje
nam tchu z emocji i od których nie możemy się oderwać. "Drżenie" jest
bardzo dobrym wprowadzeniem do tej historii i jeśli kolejne tomy będą obfitować
w większą ilość emocjonujących zdarzeń i szybszą akcję, to naprawdę, będę miała
tej powieści niewiele do zarzucenia, bo jest potrzebna - jako wprowadzenie do
świata wilkołaków i zaznajomienie z nim Czytelnika. W książkę Maggie Stiefvater
, można powoli się zatapiać, smakować i oddychać jej urokiem. Pomimo braku
porządnej akcji, jest powieścią która wciąga od pierwszej strony i zachwyca
Czytelników rozmachem i wizją wykreowanego świata. Podczas czytania,wręcz
czułam jak śnieg spływa mi po włosach, a oddech zamienia się w mroźną parę.

Jak opisać można postaci w Drżeniu, czy chociażby
narratorów? Na pewno nie byli płytcy. Grace miała swoje melancholijne chwile
jak i te gdzieniegdzie nudzące, ale z wizerunkiem dziewczyny wychowującej sie
niemalże bez rodziców, od sześciu lat zakochanej w wilku... była naprawdę
bardzo ciekawą osóbką. Co do Sama za to.. nie wiem, czy jest jednym z tych
chłopaków zdolnych podbić moje serce, wyciąć je i zachować dla siebie. Jeśli o
mnie chodzi to był supersłodki, niby idealny chłopak, ale brakowało mi u niego
tego pazura, który tak cenię u chłopaków w literaturze tego typu. Nie był na
tyle mdły jak Edward, ale do Jace'a z Darów Anioła było mu daleko. Z postaci
drugoplanowych najbardziej przypadła mi do gustu żywiołowa Rachel, opiekuńczy i
kochający, z opisów Sama a z niewielu dialogów w książce można wywnioskować też
że naprawdę przyjazny Beck oraz... Isabel. Nie mam pojęcia co urzekło mnie w
tej dziewczynie. Nie była niewinna, była tak naprawdę typową barbie w loczkach
z torebkowym pieskiem, ale mimo wszystko to jak bardzo próbowała pomóc Grace i
Samowi naprawdę zasługuje na uznanie.
Narracja zmienia się wraz z rozdziałami tytułowanymi liczbą
i imieniem narratora. Figuruje tam także temperatura, pozwalająca nam mniej
więcej domyślać się, czy przemiana będzie sprawiała problem, czy nie.
Nawiązując do tytułów, czcionki i estetycznej strony „Drżenia”, okładka z
wilkiem i wyrazistym czerwonym parasolem przywodzi mi na myśl te prawdziwe
książki, bajki dla młodzieży. Papier jest wspaniały. Brzmi to dziwnie, lecz mam
nadzieję, że ci kochający czytać mnie rozumieją. Czcionka przejrzysta i umilająca
czytanie. Grubość zapewnia parę godzin nieziemskiej lektury.
„Chciałbym spędzić całą zimę
z mą uroczą letnią dziewczyną.
Ale nigdy nie jestem dość ciepły
dla uroczej letniej dziewczyny”
Nie raz już w książkach pojawiały się wilkołaki czy
zmiennokształtni. W „Drżeniu” pełnia one szczególną rolę, gdyż tutaj tylko do
czasu mogą pozostać sobą. Od chwili ugryzienia, co rok przy niskiej
temperaturze zmieniają się w zwierzęta, aż pewnej zimy zostaną nimi na zawsze.
Dlatego Grece kiedy już poznała Sama nie może pozwolić mu odejść. Za wszelką
cenę chce poznać go bliżej. Dzięki temu, że opowieść jest napisana z dwóch
perspektyw – dziewczyny jak i chłopaka, to my możemy bardzo dużo się o nim
dowiedzieć. Poznać jego przerażającą przeszłość, jak i nie zbyt udaną
teraźniejszość

Maggie Stiefvater stworzyła wspaniałą, romantyczną powieść
dla nastolatków, która powoduje, że czytając jej teksty na ustach spragnionego
wrażeń i opisu miłości czytelnika pojawia się uśmiech. Przyznam, że sama byłam
zdziwiona w jakim tempie kolejne kartki uciekały mi spod palców –
450-stronicową książkę przeczytałam w praktycznie jeden dzień, mając ochotę
poznać dalszą część losów Sama i Grace.
Autorka posiada w swoim piórze ogromną
lekkość, co niewątpliwie jest elementem bardzo pożądanym w utworach,
stworzonych z myślą dla młodzieży. Pisarka przedstawia wydarzenia oczami
głównych bohaterów, dodając zawsze, ile stopni Celsjusza występuje w danej
chwili w Mercy Falss. Dialogi są dopracowane i praktycznie cały czas czułam się
tak, jakbym była w środku wydarzeń, obserwując miłość, która kwitła z każdym
kolejnym rozdziałem. Opis przeżyć postaci, czyli to, co wręcz ubóstwiam,
również był bardzo dobry. Opowieści Sama nieraz wbijały mnie w fotel (albo w
łóżko), ponieważ jego życie nie należało do najwspanialszych. Większość wilków
decyduje się na rezygnację częściowego człowieczeństwa samodzielnie, natomiast
on został ugryziony, mając zaledwie osiem lat. O wiele większą stabilizacją wykazała
się Grace, choć również nieraz przeżyła załamanie. Dwukrotnie prawie straciła
życie – najpierw w wyniku porwania przez sforę, a następnie, gdy jej ojciec
pozostawił ją w zamkniętym samochodzie, gdy temperatura przewyższała 30 stopni…
Do końca powieści nie było wiadomo, dlaczego Grace w wyniku ugryzienia nie
przemieniała się w wilka.
„Drżenie”, to wspaniała, pełna emocji i uczuć powieść. Ani
na chwilę nie potrafiłam się od niej oderwać. Jej bohaterowie stali się dla
mnie naprawdę bliscy. To wspaniała książka, dla której warto poświęcić wolny
czas. Jest po prostu magiczna.
Polecam osobą lubiącym czytać o miłości z domieszką
paranormalności, fanom zmiennokształtnych i każdemu kto chce spędzić czas z
ciekawą lekturą w jesienne i zimowe wieczory.
Moja ocena: 9/10